Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
6 postów 32 komentarze

Jak powstawał "Hubal"

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Odbył się pokaz zamknięty, na który przyszli gen.Jaruzelski i Franciszek Szlachcic. Ja też byłem na tym pokazie i pomyślałem sobie, że jeśli wcześniej było sześć lat bezrobocia, to teraz będzie co najmniej dwanaście.

  O „Hubala” toczyła się od początku ciężka walka. Hubal miał być postacią, która miała służyć pokazaniu jeszcze

jednego głupiego i narwanego watażki. Takie przedłużenie „Lotnej” Wajdy. Scenariusz napisał Jan Józef Szczepański i w tym scenariuszu były trzy takie sceny: pierwsza, jak Hubal swoich niemieckich jeńców rozstrzeliwuje, w scenie drugiej śpi ze swoją łączniczką, Tereską, i w trzeciej scenie ginie w szarży. Wszystkie te trzy sceny były absolutnie fałszywe. A żyło wtedy jeszcze sześćdziesięciu Hubalczyków i ja byłem z nimi w ścisłym kontakcie.
 
  Moim głównym konsultantem był dowódca piechoty Hubala, nieżyjący już dzisiaj Marek Szymański „Sęp” Żył też wtedy jeszcze adiutant Hubala „Dołęga” Ossowski i ja dzięki nim poznałem dużo prawdy. Później poznałem też jedynego żyjącego i zamieszkałego w Londynie Romana Rodziewicza, który przeszedł cały szlak z majorem Kilka lat temu powiedział do mnie, że pewnie ostatni raz przyjechał z Londynu, na Szaniec „Hubala” czyli pod pomnik w rocznicę śmierci majora, albo wiem ani jednej z tych rocznic dotąd nigdy nie opuścił. Odczuwając bezwład nóg prosił, by mógł być pochowany pod ogrodzeniem pomnika. Udało mi się odnaleźć autentyczne rozkazy Hubala, z których zaczęło się potwierdzać, że to jest postać, która niezwykle świadomie walczyła o ciągłość polskiej państwowości i że nie było u niego żadnych ułańskich wybryków. On szedł na pomoc broniącej się wciąż Warszawie, przedzierając się ze wschodu w potyczkach z bolszewi kami, ale ja nie mogłem wtedy pokazać tych walk. Gdybym się uparł, to nie byłoby tego filmu. A walka o ten film, powiadam, była ciężka.
 
  Otóż Hubal przysiągł, że nie zdejmie munduru aż do zwycięstwa, a uczynił to w Krubkach pod Warszawą, w momencie, kiedy dowiedział się, że stolica padła i przysięgi tej dotrzymał. A zginął notabene w kwietniu, w dniu, kiedy Br ygada Podhalańska lądowała pod Narvikiem, czyli kiedy istniała już ciągłość istnienia armiipolskiej. On jednak popełnił ten sam błąd co cały naród: wierzył, że skoro alianci nie przyszli z pomocą we wrześniu, to przyjdą na wiosnę.
Dziś to samo wmawia się narodowi w związku ze wstąpieniem do NATO, że w razie czego przyjdą nam z pomocą chłopcy z Teksasu!
 
  Dewizą „Hubala” było słynne powiedzenie „słoneczko wyżej,Sikorski bliżej”. W pewnym momencie miał dwa tysiące przeszkolonych ludzi, a zaczął od stu osiemdziesięciu. Kiedy nastąpiła pierwsza ich wpadka pod Cisownikiem, to zostało jedenastu, ale jego oddział zaczął obrastać w okoliczną ludność. Jaka to była ludność? To było Kielecko-Radomskie,  a więc ludność związana z Centralnym Okręgiem Przemysłowym, czyli słynnym COP - em i ze zbrojeniówką przedwojenną, która była fantastyczna i wykonała lepsze karabinymaszynowe od tych, jakie mieli Niemcy. To był świadomy element oraz chłopstwo, zorganizowane w Polskim Stronnictwie Ludowym i w rozmaitych kołach zainteresowań. Dlatego właśnie w Kielcach UB i NKWD zorganizowało prowokacyjny „pogrom żydowski”
za który nie tylko rozstrzelano dziewięciu przypadkowych mieszkańców tego miasta, ale również na lata odcięto Kielecczyznę od jakichkolwiek dotacji. Pierwsza publiczna szkoła została tam wybudowana dopiero po roku sześćdziesiątym ósmym!
 
  W pewnym momencie Hubal zameldował się u ówczesnego dowódcy Polski Podziemnej, generała Karaszewicza-Tokarzewskiego „Torwida”, a było to tuż po rozwiązaniu zgrupowania generała Franciszka Kleeberga, a więc w począt kach października trzydziestego dziewiątego. Kleeberg wtedy się rozwiązał, ponieważ po pięciu tygodniach walki zabrakło mu amunicji. Hubal stanowił jego przedłużenie. Notabene w filmie „Lista Schindlera”, gdzie głównym konsultantembył Andrzej Wajda, film się zaczyna od napisu: „Po dwóch tygodniach walk Polska padła”! I ten konsultant jest synem oficera!
 
  Nie wolno też zapominać o tym, że Hubal zastępował nie istniejącą strukturę państwa polskiego, bo on sądził, leczył i administrował. Kiedy się spotkał z „Torwidem”, został mianowany zastępcą komendanta Służby Zwycięstwu Polski na całe Kieleckie. Ustalono też, że będzie stała rotacja, szkolenie, zwalnianie na urlopy, słowem przygotowanie do udziału w ofensywie z Zachodu, co nigdy, jak wiadomo, nie nastąpiło. I o tym wiedziano już w Paryżu. czyli przed ewakuacją
rządu polskiego do Londynu. A skąd miał o tym wiedzieć Hubal, który był pozbawiony nawet radia? I kiedy odwołano Karaszewicza-Tokarzewskiego, mianowany na jego miejsce generał Stefan Grot-Rowecki „Grabica” przysłał „Millera”, ówczesnego pułkownika Leopolda Okulickiego, przyszłego komendanta AK, żeby rozwiązać oddział. Hubal kazał odczytać rozkaz przed całym oddziałem i dał żołnierzom wolną rękę: proszę bardzo, kto chce, niech się rozwiązuje.
 
  W grę wchodziło złamanie przysięgi, zdjęcie munduru i pójście do partyzantki, ale Hubal partyzantem nie chciał być i nie był. Był ostatnim regularnym żołnierzem Rzeczypospolitej i dlatego była o niego taka ciężka walka. Dlatego Toeplitz od razu kiedy zatwierdzano scenariusz zaatakował. Napisał, że zakłada się, że film będzie wielkim niewypałem.
Niezwykła to postawa krytyka, który przed rozpoczęciem realizacji dyskwalifikuje dzieło. Dlatego Maria Turlejska napisała protest przeciwko powstawaniu tego filmu i ja ten tekst posiadam. „A po co nam taka apoteoza dworków i plebanii, po co ten kult munduru?” Tak to wtedy było, a w wytwórni pokazały się napisy „Hubal - Ubal”. I jeszcze
przed filmem doszło do ostatecznej rozgrywki, a mianowicie zabroniono mi obsadzenia Ryszarda Filipskiego.
 
  Tymczasem ja wiedziałem, że Filipski jest nie tylko bardzo dobrym aktorem, ale że żyje Polską. Znałem jego teatr, w którym bardzo odważnie występował z niektórymi sprawami. I ceniłem za spektakl „Ja i mój brat” oparty tylko i wyłącznie na tekstach pamiętników żydowskich. Filipski pokazał w nim dwie strony: straszliwą martyrologię, której złożył pokłon, ale i policję żydowską, gestapo żydowskie, i szmalcowników polskich oczywiście, również. Wtedy to był szok absolutny! Jaka policja żydowska? Jakie gestapo żydowskie? Antysemita! Faszysta!
Dopiero po latach Roman Polański swobodnie pokazał to wszystko w swoim „Pianiście”. Co wolno wojewodzie… I ja wtedy musiałem podpisać cyrograf, że biorę wyłącznie na swoją odpowiedzialność zaangażowanie aktora, „który się zupełnie do tej roli nie nadaje”. Ja jednak się uparłem i Filipski zagrał. W konsekwencji nie doszło do porozumienia ze scenarzystą Janem Józefem Szczepańskim, od którego otrzymałem list: „albo Filipski, albo ja”. To ja powiedziałem, że Filipski, bo wiedziałem, że on to zagra genialnie. I tak się stało. W tym filmie przegrałem jednak z cenzurą i to w dwóch momentach: kiedy major na spotkaniu z wynędzniałą stadniną z Janowa otrzymuje wspaniałego rumaka i słyszy, że „to koń naczelnego wodza”. I rzeczywiście, był to oddany na przechowanie koń „Śmigłego”, a także w scenie, gdy po rozbiciu oddziału w Cisowniku, pada: „coraz zimniej” i słychać odpowiedź: „nic dziwnego, jedenasty listopada”. I wtedy Hubal wygłasza do pozostałych jedenastu żołnierzy patriotyczne, krzepiące ducha przemówienie.
 
   I teraz ciąg dalszy, ale to już była sprawa gotowego filmu. Na szczęście, miałem wtedy ministra, o którym można różne rzeczy mówić, ale który był historykiem z wykształcenia i jemu ten „Hubal” leżał bardzo na sercu, chociaż to był komunista, partyzant w Słowacji i zdaje się w radzieckiej partyzantce, ale co nie powiedzieć, jakaś tam iskra polskości w nim się tliła. Nazywał się Stanisław Wroński, piastował urząd ministra kultury i nie przestraszył się Marii Turlejskiej.
Sekretarzem KC partii do spraw kultury był wtedy sekretarz KC Józef Tejchma, który po triumfalnej kolaudacji kazał mi wyciąćsceny obchodów Bożego Narodzenia, czyli całą sekwencję z nabożeństwem w kościele. Tenże Tejchma uchodził za ukochanego liberała całego ówczesnego środowiska filmowego. Wtedy powiedziałem, że ja się wycofuję z tego filmu i zdejmuję nazwisko z czołówki.
 
  I Wrońskiemu zawdzięczam to, że mimo tak odgórnego polecenia, bo on był tylko ministrem, odbył się pokaz zamknięty, na który przyszli generał Wojciech Jaruzelski i Franciszek Szlachcic. Ja też byłem na tym pokazie i pomyślałem sobie, że jeśli wcześniej było sześć lat bezrobocia, to teraz będzie co najmniej dwanaście. Po projekcji
wychodzę na glinianych nogach. Generał Jaruzelski czeka, wyciąga rękę, mówi „bardzo mocna rzecz”, odwraca się i odchodzi. I ja już niczego nie musiałem wycinać. Wkrótce potem Jaruzelski, który był wtedy ministrem obrony
narodowej, da ł nagrodę Filipskiemu. Potem słyszałem plotkę z kół wojskowych, że nie mógł mnie dać nagrody, ponieważ musiałbydać i Wajdzie. Takie było wtedy myślenie, że jak Poręba dostanie, to musi być wyrównanie po drugiej stronie. A trzeba powiedzieć, żeówczesna władza bardzo liczyła się z filmowcami. Wtedy były dopiero
zalążki telewizji, ale pamiętano, co powiedział Lenin, że „film jest najważniejszą ze sztuk”, ponieważ jest sztuką najbardziej masową. Sam nie wiem, jak to się stało, że dostałem list od Edwarda Gierka gratulujący mi „Hubala”.
 
  Chcę powiedzieć, że „Hubala” wygrałem i to nie tylko dlatego, że udało mi się postawić na swoim i nadać filmowi kształt wielkiego manifestu polskości i katolicyzmu, bo to był pierwszy film powojenny, w którym pozytywnie zostali pokazani ludzie w sutannach, a ja byłem już wtedy członkiem partii! I to mogę rzucić dzisiaj każdemu z dzisiejszych opluwaczy mojej osoby, z których niektórzy prawdopodobnie wtedy nie umieli się jeszcze przeżegnać. W każdym razie skończyło się to wtedy triumfem nieprawdopodobnym. Recenzenci pisali, że kilkanaście lat czekaliśmy na taki film. Te wszystkie recenzje są dzisiaj do wglądu. Na film ten poszło do kina dwanaście mi lionów ludzi. Jeżeli do tego dodamy dwadzieścia parę emisji telewizyjnych, naprawdę jest niewielu Polaków, którzy tego filmu nie widzieli.
To był rok siedemdziesiąty czwarty. Teraz przeżyłem satysfakcję, gdy w siedemdziesięciolecie wybuchu drugiej wojny światowej zaraz po wizycie Angeli Merkel i Władimira Putina przypomniano „Hubala” w programie pierwszym publicznej telewizji, do której ciągle nie mam wstępu. A największą satysfakcję sprawiło mi pokazanie tego filmu w końcu września dwa tysiące dziewiątego roku w Domu Kultury Polskiej w Berlinie, gdzie Niemcy zgotowali mi owację i przez dwie godziny mimo późnej pory chcieli ze mną rozmawiać.
 
Bohdan  Poręba
 

 

Podaję nr konta na które zachęcam do wpłacania datków na produkcję filmu o Jedwabnem.

Dziękuję.

B.Poręba


PKO BP S.A. 3 Odział we Wrocławiu

Nr konta: 4  1020  5242  0000  2002  0306  8905


Odbiorca wpłaty: Fundacja „Polskie Gniazdo” : 50-433 Wrocław ul. Generała Ignacego Prądzyńskiego 26B


Dla wpłat z zagranicy:

Kod SWIFT: BPKOPLPW

 

IBAN: PL84102052420000200203068905

KOMENTARZE

  • Tu o klimacie tamtych lat
    http://carcinka.neon24.pl/post/104879,wajda-wojciechowski-poreba

    Pana Reżysera pozdrawiam
  • @Amarant 09:20:50
    Na portalu nie brakuje takich "polaków", których taki film już uwiera. A co będzie jak powstanie? Będą skakać ze skały?
    Zaraz paru "zatroskanych" się ujawni.
  • Bardzo ważny tekst...
    Po wieloma względami. Edward Gierek powiedział u schyłku swojego życia: "Polska klasa robotnicza, ciężko jeszcze zapłaci za to, że uwierzyła tym wichrzycielom..." . Myślę, że nie trzeba byc specjalnie rozgarniętym, by widziec, że zapłaciła cała Polska.
  • @Jan Paweł 09:30:27
    Zapłaciła. Różnym swołoczom z żydokomunistycznej bandy, różnym korom, geremkom, michnikom, balcerowiczom, kaczorom donaldom i zwykłym bolkom.

    Ciekawe co ta banda miałaby do zawłaszczania i wyprzedawania, gdyby wtedy Polacy nie zbudowali tego wszystkiego.
    Jestem ciekawy ilu tu obsikiwaczy nogawek się pojawi?
    Czy jednak zrozumieli, że klimat dla antypolskiej swołoczy się zmienia i będą siedzieć w swojej norze gryząc pazury?
  • autor
    Teraz jest chyba dużo gorzej niż wtedy. Początek lat siedemdziesiatych - to próba włączania elementów narodowych do polityki.
    Tak to odbieram. Ale to trwało około 5 - 6 lat. Później nastąpiła kontrakcja i Radom jest już tego przykładem.

    Teraz jest inne pytanie: czy dzięki jednak pewnemu otwarciu i dostępie do materiałów historycznych - jesteśmy w stanie odbudować, krok po kroku, Rzeczpospolitą?
    Czy też damy się do końca stłamsić.
  • @Brat Żorża 10:04:10
    Ty, wariat, ile ty masz lat synku?
    Ferie teraz masz, że dorwałeś się do tatusiowego laptopa?
    Oj... jak wróci z pracy to pasa ściągnie...

    Aha! I gołych panienek nie oglądaj bo wszystko i tak zostaje w pamieci komputera.
  • @moher 13:59:50
    Zgadza się, że nie każdy kto był PZPR od razu był przeciw Polsce. Jak inaczje można było w tym Układzie inaczej robic tą Polską Pracę u Podstaw. I to doskonale się sprawdzało bo takich ludzi jak Pan Poręba było sporo. Co z tego skoro, gdy już było widac efekty tej pracy, do dzieła przystąpili wichrzyciele (jak ich nazywał Gierek) a Polacy dali się na to złapac. Polska była narodem jednorodnym (w miarę) kulturowo, religijnie i to gwarantowało jej odbudowanie, co za Gierka było widac gołym okiem. Ten przyrost demograficzny do 40mln i gospodarczy na 10-te miejsce na swiecie, nie wziął się sam z niczego. Ale jak widac nie wszystkim się to podobało. Dzisiaj mamy Kraj rozwalony gospodarczo a takie (po)twory jak RAŚ rozwalają jeszcze tą jednośc narodową. Do czego to doprowadzi?... Szczęśc Boże
  • @SpiritoLibero 10:38:11
    film zrobiony ''za komuny'', ale na podobny przez 25 po komuniżmie jeszcze się nie doczekaliśmy. nawet 1920 jest przełonacony, jeżeli już podjął temat polskiego heroizmu, to musiał wtrącić wątek ''zepsucia'' oficera żandarmerii... albo rozterki bolszewickie polskiego oficera. dziś filmy zakłamują, przełonacają, naszą historię. hubal to monument. nie mógł pokazać wszystkiego, ale w tym co pokazał jest prawda i pękno. do dziś nie ma drugiego tak pięknego, szlacetnego, prawdziwego filmu o naszej narodowej wielkości. poręba w niewoli zrobił coś, czego nie potrafią zrobić w ''wojności'' pan poręba jest wielkim artystą. i świetna rola filipskiego. wszyscy zagrali prawdziwie. dziękuję za ten film. to jest więcej niż film.
  • @moher 15:15:49
    jaka walka o wolność, kim są strony w tej walce,gdzie ona się toczy ? czy nie wystarczy aby wyjść z sieci , nie włączać TV i radia , zrezygnować z prasy?a jeśli ktoś jednak musi te media odwiedzać ,to jest szereg programów czy publikacji nie mających żadnych politycznych inklinacji, a jeśli już ktoś nie umie bez tej polityki przeżyć , chce w niej tam jakoś uczestniczyć i zależy mu na tym by w Polsce zaszły wreszcie jakieś zmiany , to wystarczy za niespełna dwa lata poprzeć Korwina- Mikke,innej drogi nie ma
  • @moher 16:04:31
    film jest bardzo dobry. nie ma w nim nic o walce z sowietami, ale to co jest , jest znakomite.
  • @moher 13:59:50
    Całkowicie się z tym zgadzam. Generalnie trudno mieć pretensje np. do lekarza którzy w PRLu ratował ludziom życie, czy inż. budowlanego który budował wówczas domy, nawet jeżeli miał "czerwoną książeczkę". To co, lekarz miał sabotować system i nie leczyć prawidłowo, a budowlaniec miał budować domy które wały by się na łeb w ramach patriotyzmu?

    To jakiś obłęd, skazywać ludzi na wieczne potępienie za przynależność do PZPR nawet jeżeli nie zrobili niczego niegodziwego. To stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, natomiast sprawiedliwie byłoby porostu rozliczyć niegodziwość czasów PRLu nie na podstawie przynależności partyjnej ale tego co zrobiła konkretna osoba. Kapowałeś, niszczyłeś ludzi będąc w SB to ponieś za to konsekwencje. Niestety zmowa okragłostołowa uniemożliwiła sprawiedliwe i racjonalne podsumowanie PRL i pójście naprzód . Pozostało nam obrzucanie się błotem.

    Pozostaje jeszcze jedna kwestia, ludzie którzy nigdy nie zdecydowali się na przynależność do PZPR świadomie i z pełną determinacją rezygnowali z realizowania swoich aspiracji, mieli wyraźnie pod górkę, nie dostali mieszkania , "talonu" na fiata i byli szykanowani przez SB, myślę że należy im się za to szczególny szacunek, taka drogę wybrali np. moi rodzice i miliony innych zwykłych obywateli, i za to należy im się uznanie.

    pozdrawiam
  • We Wrześniu padliśmy w 2 tygodnie
    Opowieść piękna, nie ma też przesadnie co czepiać się detali. Niemniej jednak, choć kol. Bohdan ma oczywiście rację, że epatowanie szybkim upadkiem Polski we wrześniu 1939 r. do rzecz przykra - to z drugiej strony prawda jest taka, że z polityczno-militarnego punktu widzenia padliśmy w dwa tygodnie. I ani Warszawa, ani Hel, ani Kock, ani tym bardziej "Hubal" - tego w wymiarze strategicznym nie zmieniają.
  • @night rat 19:08:23
    Cytat:"Właśnie. oddzielmy człowieka od czynów nawet jak nie wszystko się da".
    Nie wydaje mi się słuszne ani sprawiedliwe osądzanie ludzi za przynależność do organizacji, czyli stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Jedyne za co można odpowiadać to za swoje własne czyny. Czy np. ja jako członek Kościoła Katolickiego mam odpowiadać za spalenie Galileusza na stosie czy za to że ksiądz pedofil dokonywał przestępstw? Mogę odpowiadać za zło które sam wyrządzam, a nie za inne osoby.

    Cytat: "Nie godzi się chocby słowem poprzeć zbrodniczego reżimu". Ten reżim ma wiele zbrodni na sumieniu i konkretnych zbrodniarzy które je popełnili i ich należy pociągnąć do odpowiedzialności a nie rozmywać sprawę "wszytko byłe złe" więc nie ruszajmy niczego.
    Poza tym dostrzegam że w czasach PRL działo się wiele rzeczy pozytywnych. Ukute w byłym NRD stwierdzenie że "nie wszystko w socjalizmie było złe" jest po prostu prawdziwe.

    Jeżeli PRL był systemem zbrodniczym, to jak nazwać III RP, system znacznie bardziej złodziejski, nieludzki i wyniszczający Polaków?

    Cytat:
    "można wreszcie powiedzeć jasno, czym był komunizm i jak degradował ludzi."

    Prawda, smutna prawda jest taka że dziś degradacja jest inna ale z pewnością nie mniejsza: nasza myśl techniczna przestała istnieć, kultura, sztuka jedynie zapożyczona lub antypolska, własna gospodarka nie istnieje, depopulacja jak w państwach w stanie wyniszczającej wojny, ludzie kiedyś pracujący z kwalifikacjami szperają w śmietnikach, szmateksy pełne wydzierających sobie stare ciuchy kobiet. Sklepy pod sklepami i marketami młodzi i starzy bez szans na pracę staczają się w beznadziei i pijaństwie inni wyemigrowali za pracą, NFZ nie leczy ludzi po osiągnięciu określonego wieku (czy to nie jest zbrodniczy system?), zamykane są szkoły, likwidowane połączenia kolejowe, całe połacie kraju stają się za przeproszeniem "czarną dziurą" nikt nawet nie interesuje się co tam się dzieje, jak tam się "żyje". Poza kilkoma wielkomiejskimi ośrodkami kraj wymiera i usycha z nędzy i beznadziei. Ale fakt, każdy może głośno powiedzieć że komuna była "be" ale czy to wystarcza? Dla mnie nie.

    pozdrawiam
  • Autor
    Świetny artykuł!
  • @Madara 20:16:59
    Poza tym dostrzegam że w czasach PRL działo się wiele rzeczy pozytywnych. Ukute w byłym NRD stwierdzenie że "nie wszystko w socjalizmie było złe" jest po prostu prawdziwe.

    Jeżeli PRL był systemem zbrodniczym, to jak nazwać III RP, system znacznie bardziej złodziejski, nieludzki i wyniszczający Polaków?

    Zgadzam się.

    Przeżyłem 17 lat w PRL-u. Nazwanie tamtego systemu że wszystko było złe to grube nieporozumienie. Ile zbudowano od początku? Więcej niż zniszczono po 89 r. Tamten system jakikolwiek nie był mógł stanowić fundament do olbrzymiego skoku. A tak jest trampoliną do ładnie wyglądającego basenu, ale wody jest tylko do pasa i ciągle ubywa.
    Ja nie skaczę.
  • @koniecPOLSKI 21:27:42
    Niestety, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie może się zgodzic z tym, że Jedwabene i Pogrom Kielecki to nie są nasz polskie sprawy, skoro właśnie Polaków o dokonanie tych zbrodni się posądza
  • Chyba nie ma najmniejszej wątpliwości że...
    każdy Polak powinien dołożyc się do tego (i nie tylko tego) filmu.
  • @Jan Paweł 22:11:08
    "Chyba nie ma najmniejszej wątpliwości że...
    każdy Polak powinien dołożyc się do tego (i nie tylko tego) filmu."

    Tym bardziej, że jak powiedział mi kiedyś p. Bohdan - na jakiekolwiek dofinansowanie z funduszy publicznych nie ma szans.
    Są za to pieniądze na enty festiwal kultury żydowskiej w jakimś Wydmuchowie albo na wysłanie do Wenecji na Biennale miłej skądinąd Żydówki z Izraela jako reprezentantki polskiej kultury.
    Jak czytam te wszystkie krytyczne uwagi na temat sensu powstania tego filmu to ręce mi opadają ale za to nóż sie w kieszeni otwiera.
  • Bardzo dobry film nakręcony w warunkach komunistycznego zniewolenia
    Dziś w warunkach "wolności" pewnie nikt nie zrobiłby prawdziwszego filmu o "Hubalu".


    Dziś nikt nie zrobiłby jakiegokolwiek filmu o Hubalu.

    Hubal dziś nie pasuje no bo ani nie miał "korzeni" ani nie był "postępowy", gdyby zobaczył "geja" to pewnie by pawia puścił albo obił szpicrutą.
    No , taki reakcjonista.

    Miał szczęście że zginął w walce, w polskim mundurze i z bronią w ręku, co daj Panie Boże wszystkim prawdziwym facetom. Amen.
  • @Ptasznik z Trotylu 22:52:25
    Miałem zaszczyt służyć w tych samych starych koszarach, w których przed wojną stacjonował pułk "Hubala".
    Starzy ludzie z miasteczka jeszcze pamiętali eleganckiego kawalerzystę a w sali tradycji mojego pułku nadal stoją lance z proprczykami strzelców konnych i jest kilka pamiątek po majorze Dobrzańskim.
    Jest tam i bagnet do radomskiego mauzera ofiarowany przeze mnie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031